Przejdź do treści
Strona główna » Wywiad z Izą Gudel – animatorką  roku woj. podlaskiego

Wywiad z Izą Gudel – animatorką  roku woj. podlaskiego

  • przez

Gdy lubisz swoją pracę, to robisz coś z pasją, angażujesz się, zależy ci aby wszystko wyszło tak jak zaplanowałeś, wtedy cała reszta robi się sama.

W sobotę 6 grudnia 2025 roku w Operze i Filharmonii Podlaskiej odbyła się Gala WyTwórcy Kultury, podczas której wręczono wyróżnienia dla animatorów roku województwa podlaskiego. Tytuł ten trafił do trzech osób: Izabeli Gudel z Gminnego Ośrodka Kultury w Goniądzu, Teresy Domurat ( Biblioteka Publiczna i Gminny Ośrodek Kultury w Jaświłach ) oraz Mateusz Tymura (Fundacja Teatr Latarnia)

Zapraszamy do rozmowy z Izą Gudel

Jak się zostaje najlepszą animatorką kultury w województwie?

Gdy lubisz swoją pracę, to robisz coś z pasją, angażujesz się, zależy ci aby wszystko wyszło tak jak zaplanowałeś, wtedy cała reszta robi się sama. Po prostu działasz. Nabierasz doświadczenia, uczysz się na błędach, a twój „dorobek” rośnie.

 A… no i musisz mieć fajnego dyrektora, który cię zgłosi zgłosi

Jak się z tym czujesz?

Ekstra! Jest mi niezmiernie miło, że moja praca została doceniona. To ogromne wyróżnienie w środowisku kultury. Mimo tego, że nagroda i tytuł animatora jest indywidualny, ja wiem, że to sukces całego zespołu. Nigdy nie osiągnęłabym tego bez pomocy, wsparcia i współpracy reszty ekipy GOK.

Od ilu lat zajmujesz się animacją kultury (zawodowo i niezawodowo)?

Koło 15 lat. Zaczynałam w GOKu od pracy w świetlicy dla dzieci (którą prowadzę do dziś) i tylko okazjonalnie pomagałam przy różnych imprezach. Od mniej więcej 8 lat jestem instruktorem i oprócz świetlicy zajmuje się także organizacją imprez, warsztatów, pozyskiwaniem funduszy z zewnątrz na realizację działań kulturalnych.

Czy aktualnie twoja działalność kulturalna ogranicza się jedynie do pracy w Gminnym Ośrodku Kultury w Goniądzu?

Nie, od 6 lat prowadzę także Klub Seniora w Osowcu, gdzie organizuje różne zajęcia, ale królują te plastyczne i kreatywne. Zdarza mi się także prowadzić warsztaty w innych placówkach np. z żywicy, ale to rzadziej.

Jeżeli byś mogła, to co byś usprawniła w działalności instytucji kultury w Polsce?

To proste! Myślę, że każdy kto pracuje w kulturze powie to samo – finansowanie! Kultura, jej wpływ na rozwój ludzi, na poziom życia to wszystko nigdy nie było odpowiednio doceniane. A za poziomem idą pieniądze… smutne ale prawdziwe.

Jak łączysz życie prywatne z zawodowym? Czy w ogóle tak aktywna osoba ma jakieś życie prywatne?

No jasne, bardzo sobie cenię życie prywatne, nie narzekam na jego brak. Pracując w kulturze wiesz, że gdy wszyscy mają wolne ty – pracujesz. To normalne i oczywiste bo taka jest specyfika pracy w kulturze. Wszystko zależy od dobrej organizacji pracy (i tu rola dyrekcji) – nie musisz być wszędzie i na każdej imprezie, są inni pracownicy. Oczywiście gdy sam coś organizujesz, chcesz dopiąć wszystko do końca, ale wtedy po prostu chcesz być, więc nie jest problematyczne.

Skąd czerpiesz pomysły i inspiracje do działań?

Myślę, że jak większość z nas w dzisiejszych czasach – z Internetu… No ale oczywiście podglądam co tam robią znajomi w swoich GOKach i instytucjach. Ogromną motywacją i inspiracją jest Emila (moja nowa Dyrektor) oraz reszta instruktorskiej ekipy – Edyta, Justyna i Krysia. Ciągle wymieniamy się pomysłami, omawiamy jak chcemy aby wyglądało dane wydarzenie, pomagamy sobie wzajemnie, działamy zespołowo.

Czy miałaś wątpliwości dotyczące udziału w konkursie WyTwórcy Kultury? Zgłoszenie wymagało zgody osoby zgłaszanej.

W naszym GOKu każdy z pracowników miał podać swoje nominacje odnośnie animatora i inicjatywy, którą chce zgłosić. Ostateczną decyzję podjęła dyrekcja – Emila, o czym oczywiście mnie poinformowała. Może zabrzmi trochę nieskromnie, ale… nie, nie miałam wątpliwości.

Co myślisz o tego rodzaju plebiscytach? Czy mają rację bytu?

Nie nazwałabym tego konkursu plebiscytem, nie głosowali ludzie, to nie plebiscyt popularności. WyTwórcy Kultury to konkurs, w którym Kapituła Konkursowa (w przypadku Animatora roku) docenia i wyróżnia za osiągnięcia i działalność w zakresie tworzenia, organizowania i upowszechniania kultury. To jest ogromne wyróżnienie, motor motywacji. Więc tak – ma to rację bytu.

Czy środowisko podlaskiej kultury według Ciebie jest dobrze zintegrowane i współpracuje?

Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, bo uważam, że to zależy od nas. Jeśli bierzesz udział w różnych inicjatywach, warsztatach, szkoleniach, wyjazdach integracyjnych to poznajesz mnóstwo ludzi z kultury. Tylko w twojej kwestii jest czy chcesz utrzymywać kontakty, wymieniać się doświadczeniem. Więc jak ktoś chce, to się integruje i współpracuje. Możliwości są i to duże i fajne, wystarczy chcieć. Moim zdaniem takim miejscem-instytucją gdzie środowisko podlaskiej kultury się integruje i dzięki któremu współpracuje jest właśnie Podlaski Instytut Kultury w Białymstoku. Nazywam go instytucją matką. Osobiście współpracuje z nimi od ponad 8 lat, zarówno dzięki projektom BMK, ale także warsztatom i szkoleniom. To ludzie, którzy pomagają na każdym kroku, doradzają i inspirują swoim działaniem, od instruktorów po księgowość. Takie współprace cenię sobie najbardziej.

Nad czym aktualnie pracujesz?

Oprócz codziennej pracy w świetlicy i imprezami, które na stałe zagościły w naszym kalendarzu, na nosie mamy ferie zimowe. Rozglądam się także nad jakimś konkursem grantowym, pomysłów dużo a ktoś musi to sfinansować…

Czy wyobrażasz sobie, że któregoś dnia mogłabyś przestać działać w kulturze?

Jeśli zostawiłabym kiedyś pracę w kulturze to na rzecz własnej działalności rękodzielniczej, więc daleko bym nie uciekła. Ale póki co, za mało we mnie samodyscypliny na własną firmę.

Co byś powiedziała młodym osobom, które chcą związać swoją przyszłość z pracą w kulturze?

Jest to praca z ludźmi i dla ludzi, więc do łatwych nie należy, choć często jest tak postrzegana. Trzeba liczyć się z tym, że ludzie postrzegają twoją pracę jako świetną zabawę („siedzisz sobie z dziećmi i się bawisz”, „ z koncertu na koncert – ty to masz fajnie”, „a dziewczyny sobie siedzą i malują”). Nikt nie widzi całego backstage’u, wszystkich przygotowań, tzw. „krwi i potu” (no chyba że jest z kultury).

Ale jeśli masz fajny, zgrany zespół (a ja mam!) i super dyrekcję (tez już mam!)  i lubisz to robić, to chodzisz do pracy z uśmiechem. Wstajesz rano i myślisz sobie co dziś będziesz działać, co dziś nowego wymyślisz. W naszej pracy nie czekasz na dyspozycje „masz zrobić to i tamto”, musisz sam wychodzić z inicjatywą, liczy się organizacja, pomysłowość i działanie.

A tak ogólnie to jest super!

Jakie plany na przyszłość ma animatorka roku?

Skoro doceniono mnie za to co dotąd robiłam to będę to robić dalej.

Jeszcze o nas usłyszycie, bo my się dopiero rozkręcamy.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Przemek Waczyński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *