Przejdź do treści
Strona główna » Wywiad z Tomaszem Dudzińskim – nowym dyrektorem Domu Kultury w Rajgrodzie

Wywiad z Tomaszem Dudzińskim – nowym dyrektorem Domu Kultury w Rajgrodzie

  • przez

Na pewno nie zakładam, że trzeba wszystko zaczynać od początku. To, co dobrze funkcjonuje i jest wartościowe dla mieszkańców, chcę zachować i rozwijać…

Z dniem 25 sierpnia 2026 roku został powołany na dyrektora Domu Kultury w Rajgrodzie  dr Tomasz Dudziński – historyk, regionalista i menedżer kultury. Od sierpnia 2026 roku kieruje Domem Kultury w Rajgrodzie. Wcześniej przez 22 lata był związany z grajewskimi instytucjami kultury: pracował w Miejskim Domu Kultury, kierował Grajewską Izbą Historyczną, a w latach 2016–2025 pełnił funkcję dyrektora Grajewskiego Centrum Kultury. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu artykułów naukowych oraz kilkunastu publikacji poświęconych historii Grajewa i regionu. Inicjuje projekty łączące kulturę, edukację historyczną i ochronę lokalnego dziedzictwa. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Tomaszem Dudzińskim

Po dziesięciu latach kierowania Grajewskim Centrum Kultury rozpoczyna Pan pracę w Domu Kultury w Rajgrodzie. Czego szuka Pan w tym nowym zawodowym rozdziale?

Niektórzy mówią, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. Osobiście uważam, że przy pozytywnym podejściu do tego typu sytuacji i wyciąganiu z nich tego, co dobre, mogą one przynieść nam wiele korzyści. Tak też do tego podchodzę. Każdą tego typu sytuację traktuję z jednej strony jako wyzwanie, któremu trzeba sprostać – a nie boję się wyzwań – z drugiej zaś jako szansę na rozwój i nowe doświadczenia.

W Grajewie zarządzał Pan instytucją z kinem, Izbą Historyczną, Muzeum Mleka i niemal trzydziestoosobowym zespołem. W Rajgrodzie pracowników jest mniej niż dziesięcioro. Jak ta zmiana skali wpłynie na Pana sposób zarządzania i codzienną pracę?

Każda instytucja kultury ma swoją specyfikę, zarówno organizacyjną, jak i w zakresie działalności merytorycznej. Oczywiście inaczej zarządza się dużym zespołem pracowników, a inaczej mniejszym – każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy. Przy mniejszym zespole zdecydowanie ważniejsza staje się współpraca z innymi partnerami, a także pomoc wolontariuszy.

Dla mnie najważniejsza jest jakość pracy, którą wykonujemy. Fakt, że przy mniejszym zespole wysiłek wkładany w organizację wydarzeń, czy nawet codzienną pracę, jest większy, ale też może przynosić więcej satysfakcji. Można powiedzieć, że „wracam do korzeni”, gdyż zarządzając w latach 2009–2016 Grajewską Izbą Historyczną, także miałem zaledwie kilkuosobowy zespół i nie stanowiło to większej przeszkody w jej działalności.

Jakie doświadczenia z Grajewa chciałby Pan wykorzystać w Rajgrodzie, a co zamierza Pan zrobić inaczej, biorąc pod uwagę specyfikę tego miejsca?

Na pewno będę chciał zaadaptować do lokalnych warunków swoje autorskie projekty, takie jak „Przy kawie i muzyce”, „Summer Sunday Music” czy wystawy plenerowe. Oczywiście już pod innymi nazwami, więc bardziej chodzi mi tutaj o samą ideę wychodzenia z kulturą w przestrzeń miejską, „bliżej ludzi”.

Już dziś widzę, że specyfika Rajgrodu daje możliwości spokojniejszego wdrażania i realizacji pomysłów – miejsce to sprzyja filozofii „slow life” oraz idei dobrostani (wellebeing) i z tego będę chciał korzystać. Czasem lepiej zrobić nieco mniej, ale na wysokim poziomie jakościowym i tak, by odbiorcy naszych działań czuli się „zaopiekowani”.

Jakie założenia programowe uzgodnił Pan z organizatorem instytucji i w jaki sposób zamierza Pan przedstawić je mieszkańcom, aby mogli poznać kierunek zmian i później ocenić ich realizację?

Przedstawiłem swoją koncepcję funkcjonowania Domu Kultury pod hasłem „Przystań Kultury” i spotkała się ona z przychylnym przyjęciem władz. Oczywiście jej poszczególne elementy będziemy na bieżąco dopasowywać do potrzeb mieszkańców, możliwości instytucji i polityki kulturalnej gminy.

W swoich planach stawiam na realizację idei społecznego domu kultury, więc rola mieszkańców, organizacji pozarządowych i – ogólnie rzecz ujmując – innych partnerów jest niezwykle ważna. „Przystań Kultury” to nie tylko Dom Kultury. To sposób myślenia o Rajgrodzie – mieście, w którym kultura łączy ludzi, natura inspiruje do działania, a wspólnota buduje przyszłość.

W sobotę 5 września razem z władzami samorządowymi zorganizowaliśmy otwarte spotkanie z mieszkańcami, na którym przedstawiłem swoją koncepcję. Była przestrzeń do rozmowy i muszę powiedzieć, że już pojawiają się oddolne pomysły, które zapewne wspólnie zrealizujemy.

Jaka jest Pana koncepcja Domu Kultury w Rajgrodzie – co chciałby Pan zachować z dotychczasowej działalności, a jakie trzy priorytety wyznacza Pan sobie na pierwszy rok?

Na pewno nie zakładam, że trzeba wszystko zaczynać od początku. To, co dobrze funkcjonuje i jest wartościowe dla mieszkańców, chcę zachować i rozwijać.

Pierwszy etap to na pewno będzie poznanie zespołu, mieszkańców, specyfiki miejsca i uporządkowanie kwestii organizacyjno-finansowych, bo są one podstawą pozostałych działań. W pytaniu jest mowa o trzech priorytetach – ja w swojej koncepcji mam ich cztery. Są nimi:

LUDZIE

Największą wartością Domu Kultury są ludzie.

WSPÓLNOTA – OTWARTOŚĆ – RÓŻNORODNOŚĆ

Kultura rozwija się tam, gdzie ludzie tworzą ją razem.

DZIEDZICTWO I NATURA

Tożsamość Rajgrodu wyrasta z jego historii i wyjątkowego położenia.

NOWOCZESNA PRZESTRZEŃ KULTURY

Nowoczesna instytucja potrzebuje stabilnych fundamentów.

W jaki sposób zamierza Pan poznawać potrzeby mieszkańców i włączać ich w tworzenie programu, szczególnie osoby, które dotychczas nie korzystały z oferty Domu Kultury w Rajgrodzie?

Spotkanie i dialog – czyli działania, o których w cyfrowym świecie nieco zapomnieliśmy, a które są fundamentem istnienia społeczeństwa. Do tego można dodać wartości, którymi chcemy się kierować: autentyczność, bliskość, otwartość, wspólnotę, odpowiedzialność i gościnność.

Głęboko wierzę w to, że uda nam się zaktywizować mieszkańców i udostępnić przestrzeń oraz zasoby Domu Kultury na realizację ich potrzeb. Chciałbym też aplikować chociażby do programu NCK „Dom Kultury+” – realizowałem go w Grajewie i uważam, że jest świetnym narzędziem do aktywizacji mieszkańców i wykorzystania ich potencjału.

Dom Kultury w Rajgrodzie służy również mieszkańcom okolicznych wsi. Jak zamierza Pan docierać do osób, którym udział w kulturze utrudniają dojazd, koszty lub bariery związane z dostępnością?

Jednym z programów, który zapisałem w swojej koncepcji, jest „Kultura Blisko Ludzi”, a wśród jego działań jest m.in. prowadzenie warsztatów i działań animacyjnych w sołectwach z wykorzystaniem istniejących świetlic wiejskich.

Przestrzeniami, które na pewno też będziemy wykorzystywać, są plaża w Czarnej Wsi wraz z jej infrastrukturą czy planowany skansen w Rybczyźnie. Na pewno nie będziemy się zamykać w murach budynku Domu Kultury.

Jest Pan historykiem i rekonstruktorem. Jak chciałby Pan wykorzystać te doświadczenia w Rajgrodzie i jakie miejscowe historie mogłyby stać się punktem wyjścia do działań z mieszkańcami?

Dziedzictwo i historia, szczególnie w naszym regionie, są potencjałem, z którego grzech byłoby nie skorzystać. Tym bardziej, że Rajgród ma fascynującą historię i znajduje się w miejscu, gdzie przez wieki spotykały się różne wpływy kulturowe i historyczne. Są tu też ludzie i podmioty, które od lat zajmują się tą tematyką. Liczę też bardzo na mieszkańców, bo to właśnie w ich domach, rodzinnych albumach, szufladach i wspomnieniach często kryją się historie, o których jeszcze niewiele wiemy. Chcielibyśmy pomóc je wydobyć, zachować i pokazać szerszemu gronu. Liczę na to, że wspólnie uda nam się ten potencjał dobrze wykorzystać i zainteresować nim mieszkańców oraz osoby odwiedzające Rajgród.

I znowu – w mojej koncepcji projekty w ramach priorytetu „Dziedzictwo i Natura” dotyczą właśnie tego zagadnienia. Myślę tu m.in. o stworzeniu Cyfrowego Archiwum Społecznego Rajgrodu, organizacji wystaw i spotkań poświęconych historii regionu, rozwoju szlaku opowieści i miejsc związanych z historią miasta, jak choćby „Śladami Jaćwingów”, a także o konkursach, spacerach historycznych, lekcjach regionalnych czy publikacjach popularyzujących historię Rajgrodu.

Jak w Pana koncepcji rozłożą się akcenty między dużymi wydarzeniami plenerowymi a regularną pracą warsztatową, edukacją kulturalną i wspieraniem oddolnych inicjatyw?

Od zawsze uważam, że głównym zadaniem ośrodków kultury w mniejszych miejscowościach jest animacja i edukacja. Nie oznacza to, że zrezygnujemy z tzw. dużych wydarzeń, bo one też są ważne. Wspólnie z władzami samorządowymi, jak i mieszkańcami, chciałbym jednak podjąć dialog, by wydarzenia te miały swój lokalny charakter i w przyszłości stały się marką wyróżniającą Rajgród.

Nie chodzi więc o wybór: albo duże wydarzenia, albo codzienna praca. Jedno powinno uzupełniać drugie. Dom Kultury powinien być obecny nie tylko wtedy, gdy odbywa się duży koncert czy festyn, ale również pomiędzy tymi wydarzeniami – podczas warsztatów, spotkań, działań edukacyjnych czy inicjatyw mieszkańców.

„Przystań Kultury” ma być miejscem, do którego chce się wracać — nie tylko ze względu na organizowane wydarzenia, ale przede wszystkim ze względu na atmosferę, ludzi i poczucie wspólnoty.

Dom Kultury w Rajgrodzie prowadzi również restaurację. Jak zorganizowana jest jej działalność, w jakim stopniu wspiera ona budżet instytucji po uwzględnieniu kosztów i jak mocno angażuje pracowników?

Restauracja „W Sieci Smaku” działa dopiero od miesiąca, dlatego na tym etapie jest jeszcze za wcześnie, by rzetelnie ocenić jej wyniki finansowe, poziom kosztów czy to, w jakim stopniu będzie w przyszłości wspierała budżet Domu Kultury. Na takie podsumowania przyjdzie czas po przepracowaniu odpowiednio długiego okresu.

Uważam natomiast, że działalność gastronomiczna – zarówno restauracja „W Sieci Smaku”, jak i sezonowy punkt „Cafe pod Tarasem” czy kontener gastronomiczny na plaży w Czarnej Wsi – ma potencjał i warto go wykorzystać. Oczywiście musi ona być prowadzona w sposób racjonalny i ekonomicznie uzasadniony. Jednocześnie nie chciałbym, aby działalność gastronomiczna zdominowała podstawową działalność Domu Kultury. Ma być jednym z elementów jego funkcjonowania i źródłem dodatkowych przychodów, a nie celem samym w sobie.

Jakie możliwości pozyskiwania dodatkowych środków widzi Pan dla Domu Kultury w Rajgrodzie i jak zamierza Pan dopasować ambicje projektowe do możliwości niewielkiego zespołu?

W swojej filozofii zawsze powtarzam, że nie można zaczynać projektowania swoich działań od pieniędzy. Najpierw trzeba mieć konkretnie wyznaczony cel i pomysł, który chce się zrealizować. Dopiero później przechodzić do etapu szukania pieniędzy, by go zrealizować.

Z jednej strony jest szeroki wachlarz możliwości pozyskania środków zewnętrznych, z drugiej konkurencja jest olbrzymia. Kiedy zaczynałem pracować w kulturze, konkurencja o środki zewnętrzne była zdecydowanie mniejsza. Dziś w wielu konkursach poziom konkurencji jest ogromny, a odsetek projektów otrzymujących dofinansowanie bywa bardzo niski. To, że czasem nasz wniosek nie dostaje dofinansowania, nie oznacza, że był zły. Oznacza jedynie, że w naborze pojawiły się lepsze od niego.

Mam charakter człowieka, który się nie poddaje. Definicja słowa „porażka”, której używam, to „tymczasowy brak osiągnięcia zamierzonego celu” – i najważniejsze jest w tym słowo „tymczasowy”. Jak nie uda nam się w tym roku, to poprawmy projekt, pomysł, wniosek i spróbujmy w kolejnym.

Jeśli artystka, animator, organizacja społeczna lub sąsiednia instytucja zechcą zaproponować wspólne działanie, z jakimi pomysłami mogą się do Państwa zgłaszać i na jakie wsparcie liczyć?

Drzwi mojego gabinetu są otwarte dla wszystkich. Tak jak już wspomniałem, chcę tworzyć rajgrodzką „Przystań Kultury” wspólnie z mieszkańcami. W ramach dialogu na pewno uda nam się porozumieć co do naszych możliwości i formy wsparcia przy realizacji konkretnego projektu. A z jakimi pomysłami mogą się zgłaszać mieszkańcy? Z każdymi.

Czego, z Pana perspektywy, brakuje dziś do lepszej integracji podlaskiego środowiska kultury i jaką rolę w budowaniu stałej współpracy mógłby odegrać Dom Kultury w Rajgrodzie?

Od lat dobrą robotę w zakresie integracji robi Podlaski Instytut Kultury. Dyrektorzy ośrodków kultury z województwa w dużej części się wzajemnie znają i często korzystają ze swojego doświadczenia czy zasobów.

Wydaje mi się też, że czasami warto mocniej pamiętać o autonomii instytucji kultury i o tym, że współpraca pomiędzy nimi powinna być możliwie otwarta i niezależna od bieżących różnic czy relacji pomiędzy poszczególnymi samorządami.

Kultura powinna łączyć, a nie dzielić. Dlatego chciałbym, aby Dom Kultury w Rajgrodzie był otwarty na współpracę z innymi instytucjami – zarówno z najbliższej okolicy, jak i z całego województwa. Na dziś nie chciałbym jeszcze zdradzać konkretnych pomysłów, ale mam nadzieję, że już w przyszłym roku uda się podjąć ten temat i stworzyć przedsięwzięcie, które będzie miało charakter ponadlokalny i przyniesie wymierne efekty.

Czy planuje Pan udział pracowników oraz własny w szkoleniach, wizytach studyjnych i spotkaniach sieciujących, a jeśli tak, jak zamierza Pan zapewnić na to czas i środki przy niewielkim zespole?

Oczywiście, że tak. Szkoda czasu na wyważanie „otwartych drzwi” – jak ktoś już przetarł szlaki, to warto skorzystać z jego doświadczenia, podpatrzeć, zaadaptować i wykorzystać u siebie. Nie jestem typem człowieka, który uważa, że tylko autorskie projekty są dobre i wszystko, co robimy, musi być inne i wyjątkowe. Jest takie powiedzenie, że podobno już wszystko zostało wynalezione, a tylko nam się wydaje, że jesteśmy „pierwsi”.

Znalezienie czasu to przede wszystkim kwestia dobrej organizacji pracy, a środki – odpowiedniego planowania i szukania możliwości finansowania. Oczywiście nie zawsze będzie to łatwe, ale jeżeli szkolenia czy wizyty studyjne mają realnie podnosić jakość naszej pracy, warto traktować je jako inwestycję, a nie dodatkowy koszt.

I znowu odniosę się do mojej koncepcji. Jednym z projektów, który proponuję, jest Akademia Animatora Kultury, obejmująca m.in. szkolenia, udział w konferencjach i seminariach branżowych, wizyty studyjne w nowoczesnych instytucjach kultury oraz wymianę doświadczeń i dobrych praktyk.

W środowisku kultury rozmawiamy o wynagrodzeniach, przeciążeniu obowiązkami, pracy wieczorami i w weekendy oraz prawie do odpoczynku. Jakie standardy dotyczące praw i warunków pracy ludzi kultury uważa Pan za najważniejsze i jak zamierza je realizować jako dyrektor?

Zawsze powtarzam, że w kulturze pracuje się wtedy, gdy większość „ma wolne” – taka specyfika branży. Jestem zwolennikiem odpowiedniego wynagradzania ludzi za ich pracę, choć często jest to kwestia, na którą jako dyrektorzy nie mamy decydującego wpływu. Budżet musi się domykać.

W instytucji kultury, ze względu na jej specyfikę, dobrze sprawdza się odpowiednio zaplanowany równoważny system czasu pracy. Przy właściwym planowaniu można pogodzić konieczność pracy podczas wydarzeń wieczornych czy weekendowych z prawem pracownika do odpoczynku.

Nie raz zdarzało mi się odmawiać „uruchamiania” pracowników na telefon z zewnątrz. Uważam, że jeżeli pracownik ma zaplanowany np. wolny weekend czy popołudnie, to – poza sytuacjami awaryjnymi – jest to świętość, a ja jako dyrektor jestem od tego, by tego dopilnować. Ważne jest, byśmy sami też szanowali swój komfort psychiczny i byli asertywni.

Na co już teraz zaprasza Pan do Rajgrodu zarówno mieszkańców, jak i osoby z regionu, i jakiego nowego działania pod Pana kierownictwem możemy spodziewać się w najbliższych miesiącach?

Na ten moment nie chcę składać deklaracji dotyczących wydarzeń, których organizacyjnie i finansowo jeszcze nie przeanalizowaliśmy. Najbliższe miesiące poświęcimy przede wszystkim na poznanie instytucji, zespołu i potrzeb mieszkańców. W tym roku będziemy realizować przede wszystkim działania już zaplanowane, w tym m.in. Jarmark Bożonarodzeniowy w grudniu.

Jednocześnie chciałbym, aby od przyszłego roku stopniowo pojawiały się pierwsze elementy koncepcji „Przystani Kultury”. Nie chcę jeszcze zdradzać wszystkich szczegółów, bo część pomysłów wymaga rozmów i wspólnego zaplanowania. Mam jednak nadzieję, że mieszkańcy szybko zauważą pierwsze efekty tego podejścia i że Dom Kultury będzie coraz bardziej otwartą przestrzenią dla ich pomysłów i potrzeb.

A już teraz oczywiście zapraszam do naszej restauracji „W Sieci Smaku” – smażona ryba czy kartacze z pięknym widokiem na Jezioro Rajgrodzkie smakują wyjątkowo.

Dziękuję,

Z Tomaszem Dudzińskim rozmawiał Przemysław Waczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *